Podstawy

Kot domowy – gdzie występuje?

Tak, to ta chwila. To właśnie ten moment, kiedy wbijam kij w mrowisko. Będziecie wkurzeni. Udostępnijcie ten tekst, żeby wkurzyć też swoją rodzinę i znajomych kociarzy! Niech wszyscy się wkurzą na maksa! W końcu mamy już grudzień, czas wielu emocji … 😀

A jak już emocje opadną… Wybierzcie się ze mną do mojej ulubionej krainy. Krainy metafory i wizualizowania tego, co by było, gdyby…

Kochasz swoją koteczkę. To Twoja Gwiazdka i oczko w głowie! Codziennie wieczorem mruczy na Twoich kolankach. Codzienne mruczando do popołudniowej kawki, to chwila dla Ciebie, dla niej, dla Was… Spędzacie razem czas. Koteczka odsłania swój ciepły brzuszek, możesz ją pogłaskać i pokazuje Ci, jak wielkie ma do Ciebie zaufanie i również ceni sobie ten wspólny czas.

W bloku naprzeciwko Was mieszka osoba, która w życiu wiele przeszła. Nie do końca rozumie co to miłość i szczęście. Może jest chora? Gniew rozsadza jej czaszkę. Ściska w żołądku. Nienawidzi swojego życia. Ale często znajduje sposób na chwilę wyładowania. Porysuje kluczem czyjś samochód. Źle palant zaparkował. Kopnie śmietnik – może w końcu ktoś zabierze te śmieci! Może by tak odkurzyć starą wiatrówkę?

Sobota rano. Piękna pogoda! Otwierasz okna, ale mieszkasz na czwartym piętrze i nie chcesz, żeby kici coś się stało, gdyby przez nie wypadła. Bądźmy odpowiedzialni. Lepiej ją wypuścić na podwórko. Może zapolować na ptaszki, zrobić siusiu do piaskownicy. Przecież nie masz bombelka, więc co to za różnica dla Ciebie? A dla Gwiazdeczki atrakcja! Wielka kuweta! Otwierasz drzwi od mieszkania, kotek biegnie po klatce schodowej na dół, tam drzwi są otwarte. Jeśli nie, za chwilę ktoś przez nie przejdzie i wypuści kotkę.

Gwiazdeczka lubi wybrać się do piaskownicy na siusiu. Dzisiaj akurat nikogo tu nie ma. Kicia wchodzi na piasek i z zachwytem mości sobie miejsce. Troszkę piasku tutaj, troszkę tam… W końcu jest! Idelane miejsce!

W bloku po przeciwnej stronie trawnika otwiera się okno. Zza firanki wysuwa się lufa… Strzał.

Celny.

Możecie powiedzieć, że przesadzam. Możecie powiedzieć, że koloryzuję. Ale to nie jest historia wyssana z palca i klepnięta na klawiaturze pod wpływem chwili. Swego czasu, gdy mąż mieszkał w Helu, było głośno o kimś, kto zabijał koty z wiatrówki. Niby Hel – wszędzie naokoło morze! Jedna droga! Najbezpieczniejsze miejsce do wypuszczania kota ever! No niestety nie. Parę dni temu – akcja w Wejherowie. W artykule* czytamy „Nieznany sprawca zastrzelił już cztery wolno bytujące koty.” Potem Starogard Gdański  – makabryczne odkrycie. Koty znalezione bez łap i bez głowy.

A to tylko lokalne sytuacje.

Wychodzimy ze świata metafory i przechodzimy do twardych faktów.

TERMINOLOGIA

Kot domowy, jak sama nazwa wskazuje, występuje w domu. Nazwanie kota błąkającego się po ulicy „wolnożyjącym” jest dla mnie usprawiedliwianiem jego bezdomności. W końcu dziki kot, nie? Otóż to dalej kot domowy. Ich populację należy zmniejszać, poprzez wyłapywanie zdziczałych osobników i ich kastrację. Czy widzieliście, żeby gdzieś w Polsce biegało tyle zdziczałych psów? W ich przypadku jakoś mamy większą świadomość, że miejsce zwierzęcia jest pod opieką człowieka. Odpowiadamy za to, co oswoimy.

Odniosę się do „pogawędki” z właścicielem grupy „Kocie Porady Behawioralne” na fb, autorytetem w dziedzinie kociego behawioryzmu. Mieszko Eichelberger, bo o nim mowa, wspomina, że ustawa przekłamuje rzeczywistość nazywając kota „wolnożyjącym”. Lepiej do dzikiego kota z ulicy pasuje „zdziczały kot domowy”. Ten konkretny mruczek z ulicy, który na Wasz widok ucieka, jest osobnikiem zdziczałym, nie dzikim.

Udomowienie kota zaczęło się około 10,000 lat temu w rejonie Żyznego Półksiężyca. Należy tu rozróżnić dwie rzeczy. Udomowienie obejmuje cały gatunek. Zmienia się zachowanie zwierząt, ich fizjologia, wszystko w związku z selektywnym doborem osobników. Największe szanse na przetrwanie miały koty, które przebywały blisko ludzi i ich zabudowań. Mogły dzięki temu polować na szkodniki, które próbowały uszczuplać ludzkie zapasy jedzenia. Trafiały do ludzkich domów, mieszkały w świątyniach.

Czasem mówimy, że kota próbujemy „oswoić”. W przypadku tych zwierząt jest to nieprecyzyjne określenie. Oswoić możemy zwierzę dzikie, nie zdziczałe, np. jelenia, który z jakiegoś powodu za młodu został oddzielony od swojego gatunku i mieszka wśród ludzi, nie boi się ich. Nie zmienia to jednak całego gatunku i każdy inny jeleń będzie się nas bał.

Kot jest gatunkiem udomowionym. W końcu to kot domowy, Felis catus domestica 🙂

BEZDOMNOŚĆ KOTA DOMOWEGO

Niestety nasze błędy w rozumieniu kota domowego doprowadziły do dużej bezdomności wśród tych zwierząt. Pokutują błędne przekonania. Zerknijmy jakie.

Kot tęskni za wolnością i w domu nie możemy spełnić jego potrzeb.
Kot trzymany w domu nie może tęsknić za czymś, czego nie zna. Nawet kot zabrany z ulicy przyzwyczai się do mieszkania w domu. Ale nie możemy być egoistami. Każdy kot potrzebuje wysiłku fizycznego i umysłowego, jak pies, który potrzebuje spacerów. Każde zwierzę to obowiązek. O tym zapominamy i tego brakuje naszemu kotu. Nie biegania bez kontroli po ulicy.

Kot ze smutkiem wpatruje się w okno.
Zapominamy, że kot nie jest zdolny do takich skomplikowanych uczuć. Z całą miłością jaką darzę moje zwierzaki, pamiętam, że ich rozumowanie jest dużo mniej skomplikowane niż ludzkie. Kot po prostu się patrzy 🙂 To nie jest tak, że wsłuchał się w Lanę Del Rey w radio i tęskni za latem 🙂

Kot jest zwinny, poradzi sobie ze wszystkim. To przecież KOT, nie dziecko.
Pewnie, kot jest bardziej sprawny fizycznie niż trzyletnie dziecko. Niestety rozumek taki sam. Nikt nie wypuści trzylatka samego do marketu po czipsy. Dlaczego zatem wypuszczamy kota na „spacerek”?

Kot powinien biegać wolno, bo bez niego by nas zjadły myszy! ­
Serio? Myszy, czy inne szkodniki, nie będą nam straszne, jeśli wszyscy będziemy dbali o środowisko. A wciąż na świecie są tacy mądrale, którzy wyrzucają śmieci do lasu. Kot nas nie uchroni przed naszą własną głupotą.

ZAGROŻENIA CZYHAJĄCE NA KOTA

O rany, nawet nie wiem od czego zacząć.

Inne koty.
Walczące o swoje terytorium koty zdziczałe, żyjące w pobliżu naszego domu. Niewykastrowany kot będzie bronił swojego terytorium jak niepodległości i chętnie wpierze naszemu kotu. Może go dotkliwie pogryźć i/lub czymś zarazić.

Inne zwierzęta.
W okolicy lasu mogą to być lisy, na wsi – psy. Mogą kota zarazić wścieklizną. Drobny kot może zostać porwany przez jastrzębia. To nie są żarty – w swojej praktyce spotkał się z taką sytuacją wspomniany wcześniej Mieszko Eichelberger. Na dole artykułu załączam link do wywiadu, którego Mieszko udzielił Dziennikowi Bałtyckiemu.

Człowiek.
Pamiętacie psa Fijo? Sprawą żyła cała Polska. Przecież psi kręgosłup uszkodził człowiek. Pies do końca życia będzie ciągnął za sobą tylne nogi. To człowiek strzelał do kotów w Wejherowie. To człowiek rozkłada trutkę na szczury i myszy, co prowadzi nas do…

Trucizny.
Kot może nie skusi się na trutkę w piwnicy. Ale zwierzę nie wie, że ta mała myszka, na którą zapolował, wcześniej zjadła trutkę. Trucizna podziała również w brzuchu naszego mruczka…

Kierowcy.
Nie sugeruję, że kierowcy to nie ludzie 😀 Ale warto wspomnieć o nich osobno. Są kierowcy, którzy przestrzegają przepisów. Jadą 50 km/h, puszczają pieszych na pasach i zachowują szczególną ostrożność, o której uczą w szkole jazdy. Kot niestety nie wie, że wyskoczenie kierowcy, nawet jadącemu zgodnie z przepisami, prosto pod koła, skończy się tragicznie. I wtedy to nie kierowca jest winny. Chyba, że celowo jedzie jak oszołom i skręca koła tak, żeby przejechać zwierzę, które idzie po poboczu. Tak też się zdarzało. Ludzie to bestie.

KOT  JAKO ZAGROŻENIE

Na koniec Ci, którzy sami się nie poskarżą. Ofiary kota. Jeśli Twój mruczek mieszka w domu i okazjonalnie wychodzi na łowy, znaczy, że poluje dla przyjemności. Bo przecież karmisz swojego kota, prawda? Zatem jeśli znajdujesz „prezenty” na swojej wycieraczce, to źle. Twój mały morderca realizuje swój instynkt na istotach, które najczęściej w Polsce są pod ochroną. Ptaki, płazy, gady. Myszy rzadziej. Zatem kot to szkodnik. Jeśli nie przekonuje Cię trzymanie kota w domu z uwagi na jego bezpieczeństwo, może pomyślisz o jego ofiarach?

To temat – rzeka. Mogłabym podkreślać jego powagę kilometrami liter, wyrazów, zdań. Jednak wszystko zaczyna się od naszej głowy i tego, jak podejdziemy do tematu. O tym wspominałam w poprzednim wpisie „Kot jaki jest, każdy widzi. Czy każdy rozumie?”. Zajrzyjcie 🙂

Często słyszę: „do tej pory nic się nie stało”. Naprawdę chcecie kusić los?

A gdzie teraz jest Wasz kot? 😉

* https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,25459518,w-wejherowie-mezczyzna-strzela-do-kotow-kolejne-trzy-stracily.html
* https://dziennikbaltycki.pl/nie-potrzebujemy-kotow-do-walki-z-gryzoniami-koty-nie-powinny-zyc-na-ulicy-mowi-mieszko-eichelberger-koci-behawiorysta/ar/c1-14616863?fbclid=IwAR1DvZu7AOdOxPX4rvDQHdxEJ6sTuQzTjT-5j7-wK52v5XOOJhra953MbAQ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *