Podstawy

Kot jaki jest, każdy widzi. Czy każdy rozumie?

Nie bez powodu nawiązałam do dość popularnego cytatu. Pochodzi on z pierwszej, polskiej encyklopedii „Nowe Ateny” autorstwa ks. Joachima Benedykta Chmielowskiego. Pisarz w ten sposób chciał przybliżyć czytelnikom wygląd konia. Spójrz na konia, będziesz wiedział jak wygląda. Niestety nie każdy zwróci uwagę na te same aspekty i obraz konia, przepuszczony przez ludzką percepcję, będzie wyglądał u każdego inaczej. Niczego nie dowiemy się „na oko”. To tak, jakby ktoś pokazał nam kokpit w samolocie i powiedział: „no, to leć” 🙂

Ale, ale! Jak to się ma do kota? Spieszę z wyjaśnieniem. Jak wyglądał Wasz pierwszy kontakt z kotem? Ja pamiętam, z dzieciństwa na wsi, dzikie zwierzę na podwórku. Nie pozwoliło do siebie podejść. Z resztą i tak mama trzymała mnie za rękaw „bo może Cię podrapać”! Babcia wyganiała kota z klatki schodowej, „bo jak nasika to śmierdzi”! Później w bajce widziałam, jak kot szaleje za mlekiem. Nalewane było z kartonu z narysowaną krówką, zatem niezaprzeczalnie było to mleko krowie. Kot totalnie je uwielbiał i często było nagrodą po wyczerpującym dniu, wypełnionym polowaniem na mysz.

Jaką mam wiedzę z dzieciństwa? Koty to dzikie zwierzęta, śmierdzą, mogą zrobić mi krzywdę, żywią się mlekiem i cały dzień spędzają na polowaniu na gryzonie. Tak. Cóż, przeraziło mnie to, szczerze mówiąc. Dziwię się, że nie nabawiłam się lęku przed kotem 😀

Ile osób później zweryfikuje swoje opinie, usłyszane stereotypy? Niestety niewiele. Tymczasem kot, o którym myślimy, jest zwierzęciem domowym, jak sama nazwa gatunkowa wskazuje – kot domowy. Wpiszcie w Wiki, tak jest, serio. O kocie „wychodzącym”, czy też „wolnożyjącym” będzie cały osobny wpis. To temat-rzeka.
Następnie, zapach. Owszem, mocz kota, który znaczy teren, nie pachnie lawendą. Jednak w sytuacji, w której nie prowadzimy hodowli, nasze mruczki powinny być bezwzględnie wykastrowane. Tyczy się to zarówno kocurków, jak i kotek. Pozbywamy się zapachu, kotu nie grożą choroby i zwierzę nie męczy się poszukując ciągle partnera do rozrodu.
Kolejny szkodliwy stereotyp – koty piją mleko. Krowie mleko zawiera laktozę, której organizm kota nie trawi. Jeśli nasz kot wykazuje ewidentną chęć do wypicia mleka, pamiętajcie, że to Wy decydujecie o tym, co wolno, a czego nie. Kot po wypiciu mleka narażony jest na bolesne skurcze żołądka, mdłości i biegunki, a w ich następstwie na odwodnienie organizmu. Nie ma lipy.
Na koniec polowanie na myszki. Kot „wychodzący” często je w domu z pełnej michy, co sprawia, że polowanie dla niego to zabawa. Nasz kot jest drapieżnikiem, mimo tego, że najczęściej śmiejemy się w domu, że ciapowato usiadł i śmiesznie wystaje mu język. Nie dajmy się temu zwieść! Mruczek wychodzi na dwór i poza myszkami uśmierca też małe ptaszki, jaszczurki i inne żyjątka, które najczęściej są pod ochroną 🙁 Więc to nasz kot jest największym szkodnikiem. A co jeśli już skusi się na posiłek z myszki? Pamiętajcie, że mysz nie zawsze jest wszędzie mile widziana. Najczęściej jest widziana wyjątkowo niemile i często w naszych piwnicach czyha na nią trutka. Kot spożywając mysz, sam może stać się ofiarą trucizny. Nie takiego losu chcemy dla naszego kociaka, jestem tego pewna.

Jak widzicie, wiele rzeczy musiałam sobie w głowie poprzestawiać. Tyle, że ja bardzo chciałam dużo wiedzieć i być dobrym opiekunem swojego zwierzaka 🙂 Chcę, żeby mój kot długo żył, cieszył się dobrym zdrowiem i był szczęśliwy! Zatem zabrałam się za czytanie książek, udzielanie się na forach, śledzenie stron na fb, które przytaczają źródła, badania i konkretne argumenty za swoimi tezami.

Wiecie co zauważyłam? Mnóstwo kocich opiekunów nie daje sobie powiedzieć, że jest inaczej, niż oni zakodowali sobie w głowie. Padają głównie argumenty z worka „zawsze tak było i było dobrze, nigdy tak nie robiłam/robiłem”. Kochani, co to znaczy „zawsze” i „nigdy”? Kiedyś można było powiedzieć, że „zawsze jeździliśmy konno”, więc po co teraz nam samochód? Kiedyś ludzie nie mieli prądu i dostępu do bieżącej wody. Kiedyś, kiedyś, kiedyś… 🙂 Kiedyś dziecko dostawało klapsa w ramach wychowania 😮

Teraz wiemy więcej, lepiej. Teraz mamy internet w telefonie, telewizorze i zegarku. Daje nam to nieograniczony dostęp do wszelkiego rodzaju wiedzy. Nowej wiedzy, badań, odkryć. Chcemy żyć lepiej, zdowiej, fit, dłużej… Dążymy do perfekcji! Więc oto moje pytanie – dlaczego nie uczymy się na błędach i nie potrafimy zmienić zdania w temacie opieki nad zwierzętami, których życie i zdrowie w 100% zależy od nas? 🙁 To mnie strasznie denerwuje. Ludzie szukają porady na kocim forum, otrzymują gotowe rozwiązanie, a następnie się kłócą, że to na pewno nie tak! Sam sobie kota trzymaj w domu! Potem już tylko awantura. Człowiek poleciał na księżyc, a Ty nie możesz utrzymać kota w domu? 😀 Pewnie, że możesz! Kot sam nie przyjdzie do nas z petycją – „Halo, droga pani, ja nie chcę dojadać chudymi myszami! Daj mi normalne, kocie i mokre jedzenie! Mruczek Iksińskich dostaje dobre jedzenie, jest fit, a mnie ciągle suszy po chrupach i brzuch mnie boli w kuwecie! ”. Tym bardziej nic nie powie, gdy spotka go na zewnątrz krzywda i nie wróci do domu 🙁

Kot to nasze zwierzę, nasza odpowiedzialność, nasz przyjaciel <3 Nie pozwólmy na to, żeby przez nas cierpiał. Poznajcie swojego kota. Zapewnijcie mu adekwatne warunki, żywienie, bezpieczeństwo. Miejcie otwarte umysły! To jest najważniejsze. Jeśli macie wątpliwości, pytajcie. Kto pyta, nie błądzi 🙂 A kto stoi w miejscu, ten się cofa! Poszerzajcie swoją wiedzę, jej nigdy za wiele 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *